Dlaczego nienawidziłam odciągania mleka z piersi — i jak w końcu rzuciłam?
Stwierdzenie, że jestem zorientowany na cel i skoncentrowany na liczbach, może być niedopowiedzeniem.
W szkole średniej dobrowolnie zdałem egzamin, podczas gdy moi koledzy z klasy cieszyli się wczesną letnią przerwą, ponieważ obliczyłem, że może to podnieść mój GPA o jedną dziesiątą punktu. Kiedyś trzymałem arkusz kalkulacyjny z liczbą przeczytanych stron — książek, które czytałem dla zabawy . A kiedy miałem pracę związaną z prowadzeniem strony internetowej, rutynowo odpoczywałem w nocy, śledząc analitykę.
Kiedy więc brałam udział w zajęciach z karmienia piersią w czasie ciąży, kilka liczb utkwiło mi w mózgu. Najpierw były statystyki dotyczące korzyści z karmienia piersią, które wychwalała instruktorka, które przekonały mnie, że karmienie piersią jest 1) konieczne i 2) bułka z masłem. Następnie wyjaśniła, że naszym celem powinno być karmienie wyłącznie piersią przez cały rok (w końcu nawet to było mniej niż dwa lata zalecane w innych krajach na świecie).
Moja chrupiąca liczba, osiągająca sukcesy strona Tracy Flick ożywiła się. Czy to możliwe, że byłby to pierwszy sposób, w jaki zostałabym oceniona jako mama? W tym momencie zdecydowałam, że moje dziecko dostanie magiczny eliksir, jakim jest mleko matki na co najmniej rok. Miałem 365 dni na odblokowanie mojego pierwszego A w rodzicielstwie.
Wtedy sądziłem, że technologia pobłogosławiła mnie sojusznikiem w postaci podwójnej pompy elektrycznej, którą dostałem za darmo . Dzięki temu cudownemu urządzeniu mogłem mieć to wszystko, ślepo doszedłem do wniosku. Wyobraziłem sobie, jak stukam w laptopa, gdy to płynne lekarstwo – wszystko wypływa z mojego ciała. To urządzenie obiecywało wolność:wolność pracy i rodzic. Mogłam dostać złotą gwiazdę za dostarczanie mojemu dziecku mleka matki przez rok w tym samym czasie, gdy pobiłam swoje zawodowe cele. Mój laktator byłby moim nowym najlepszym przyjacielem.
(Zatrzymam się na chwilę, aby dać moim kolegom pompującym matkom szansę na odzyskanie spokoju po słusznym śmiechu w obliczu mojego naiwnego, przedmama.)
W rzeczywistości odciąganie pokarmu nie było drogą do wolności, na jaką liczyłem. To było bardziej jak kula u nogi. Wyglądało na to, że cały stres związany z utrzymaniem dziecka w tym samym czasie próbowałem zachowywać się jak szef — nawet gdy trzy razy drżałem, nagi od pasa w górę, w firmowej szafie z zaopatrzeniem. dzień. Tam, w niewielkiej przestrzeni, w której schowaliśmy mopy, plastikowe przybory i przekąski CostCo, patrzyłam, jak krople mleka kapią do butelek zwisających z mojej klatki piersiowej w lodowatym tempie. Czułem się pozbawiony godności w miejscu, w którym chciałem czuć – i być postrzegany jako – najbardziej pod kontrolą. Moja irytacja rosła z każdą sesją.
Moje dziecko spaliło mój zapas zamrażarki w ciągu pierwszego miesiąca, kiedy wróciłem do pracy, i wkrótce moje zapasy zaczęły spadać, a każda sesja odciągania przynosiła mniej niż butelka. W miarę jak zmniejszała się moja produkcja, stres rósł. Próbowałem wcisnąć czwartą sesję w pracy, a potem jeszcze przed snem. W pewnym momencie dodałem sesję odciągania pokarmu w środku nocy — oprócz wielu przebudzeń mojego syna. Karmiąc moje dziecko we wczesnych godzinach porannych, przynajmniej czerpałem satysfakcję z kołysania przytulnego, pełnego wdzięczności niemowlęcia. Ale podczas tych nocnych sesji pompowania mój mechaniczny towarzysz nie dawał takiego pocieszenia. Zamiast tego tylko pogorszyło mój już postrzępiony, przypominający zombie stan umysłu.
Z pewnym spojrzeniem wstecz i pasmem naprawdę spokojnych nocy za pasem, zdałem sobie sprawę, jak to było nie do utrzymania. Widziałam, jak głupie było trzymanie się celu, jakim było karmienie wyłącznie piersią przez rok, kiedy mój syn byłby tym samym cudownym człowiekiem na diecie opartej na mieszance.
W końcu zrezygnowałem z odciągania pokarmu poza godzinami pracy, skróciłem sesje robocze do dwóch i zacząłem uzupełniać preparaty. Poczułem się tak, jakby z mojej przepracowanej, niesprawnej klatki piersiowej został zdjęty ciężar. Ale nawet jeśli skalowanie wstecz sprawiło, że pompowanie było łatwiejsze do opanowania, nie sprawiło, że każda sesja była bardziej znośna.
W końcu, około 9 miesiąca, postanowiłam całkowicie zrezygnować z odciągania pokarmu. Zwrot z inwestycji (kilka uncji mleka za tonę gówna) po prostu nie był tego wart. Powiedziałam mężowi, że skończyłam, a potem wsunęłam części pompy z tyłu szafki, gdzie nie musiałam na nie patrzeć.
Chciałbym powiedzieć, że podjąłem tę decyzję ze stuprocentową pewnością. Że napisałem to na Twitterze z dachów, wrzuciłem pompę do oceanu, krzyknąłem „Dobra przejażdżka!” i nigdy nie oglądałem się za siebie (moja ostateczna fantazja podczas pompowania). Logicznie wiem, że dokonałem najlepszego wyboru dla siebie i mojego dziecka. W końcu bycie szczęśliwszą, mniej zestresowaną osobą czyni mnie lepszą mamą. Jednak tak patrzę wstecz, niekoniecznie z żalem, ale z pewnymi skomplikowanymi uczuciami.
Rozmawiając z innymi mamami, często omijam ten problem. Kiwam głową, gdy inni o tym mówią, jakbym nadal był z nimi na pokładzie pompującego pociągu. Albo wymyślę wymówki („Cóż, prawie ledwie produkować cokolwiek ”), kiedy muszę tylko powiedzieć:„Byłem w stanie odciągać pokarm, ale to sprawiało, że byłem nieszczęśliwy, więc zrezygnowałem”. Dlaczego to takie trudne? Czy aż tak boję się ich osądu?
Kiedy przyznaję się do rzucenia palenia, zwykle to siebie deprecjonuję. Nawet w trakcie pisania tego eseju wpisywałem i usuwałem wyrażenia typu:Rzuciłem się w ręcznik, nie udało mi się , przyznałem się do porażki i czuję się mało — wszystko to jest niesprawiedliwe nie tylko dla mnie, ale także dla innych mam, które robią wszystko, aby karmić swoje dzieci tak, jak potrafią.
Wiem, że wiele emocji zaśmiecających mój mózg jest związanych z moim dziwacznym perfekcjonizmem, ale żałuję też, że karmienie piersią i odciąganie pokarmu były od samego początku ujęte inaczej. Z jednej strony całkowicie rozumiem, dlaczego moja instruktorka na zajęciach z karmienia piersią postawiła poprzeczkę na rok. Wiem, że szczerze przekonała się o jego zaletach i prawdopodobnie doszła do wniosku, że jeśli powie nam, abyśmy dążyli do minimum sześciu miesięcy lub sześciu tygodni, moglibyśmy trzymać się tego krócej. Lub gdyby powiedziała nam dokładnie, jak trudne może być to, że możemy być zbyt zastraszeni, aby oddać sprawiedliwy strzał. A może jej doświadczenie było tak błogie, że nie przyszło jej do głowy, aby wrobić to w inny sposób (wspominała, że karmiła piersią jedno ze swoich dzieci przez trzy lata — idź, dziewczyno… poważnie).
Mimo to żałuję, że osiągnięcie rocznej oceny nie zostało potraktowane jako dodatkowy punkt, a nie to, co wystarczyło, aby po prostu zaliczyć klasę. Szkoda, że instruktor nie mówił wyraźniej, jak trudne może to być, i podkreślał, że nawet karmienie piersią lub odciąganie pokarmu przez krótki czas – jakkolwiek by to nie trwało – jest osiągnięciem. I że nauczyła nas, że tak, pewne poświęcenie jest nieuniknioną częścią macierzyństwa, ale nie wszystko powinno odbywać się kosztem naszego dobrego samopoczucia. I oczywiście, jeśli zdecydujesz się w ogóle nie karmić piersią, to też w porządku. (Nie pamiętam, żeby ktokolwiek przedstawiał mi to jako opcję; teraz zastanawiam się, czy słuchanie tych słów nie zmniejszyłoby presji.)
Staram się być lepsza, kiedy rozmawiam z nowymi i oczekującymi mamami. Staram się odgryzać słowa, które niechcący zmniejszają moje wysiłki lub słuszny wybór karmienia mieszanką. Nawet jeśli powodem tego wyboru jest po prostu to, że odciąganie pokarmu jest do bani, a ja wolałbym poddać się całemu życiu słuchania tylko „Baby Shark” niż zasysać urządzenie do moich piersi.
I pracuję nad pozbyciem się tej prostej mentalności A i przyjęciem wszystkich niematerialnych środków mamy, na przykład, czy moje dziecko czuje się bezpieczne i kochane? Czy jest miłą, rozważną osobą? Czy jestem tam, kiedy mnie potrzebuje? A co najważniejsze, czy wypracowałem dla siebie personę, która wystarczająco go wprawi w zakłopotanie po ukończeniu gimnazjum? Widzieć? Istnieją ograniczenia tego, co mogą nam powiedzieć liczby.-
Kiedy dana osoba zaczyna rodzić, może się stresować znalezieniem torby szpitalnej, szybkim dotarciem do lekarza i zapewnieniem bezpieczeństwa i zdrowia siebie i swojemu dziecku. Jedną z rzeczy, o które nie powinni się martwić, jest to, jak zadzwonią
-
Sekcja bio w Twoim profilu na Care.com może być Twoim największym punktem sprzedaży — lub może kosztować Cię pracę. Ale kiedy usiądziesz, aby go wypełnić, łatwo zostać trafionym dużym przypadkiem bloku pisarskiego. Oto osiem prostych wskazówek, któr
-
Chociaż brak miesiączki wydaje się być jednym z najbardziej klasycznych objawów wczesnej ciąży, w rzeczywistości istnieje mnóstwo innych oznak, że pozytywny test ciążowy może być w twojej przyszłości. Zapytaliśmy naszych czytelników, jakie były ich o





