Co chcę, żeby moje dzieci wiedziały (i pokochały!) o pocieszającym jedzeniu

Ponieważ jestem mamą w sferze zdrowia i odnowy biologicznej, większość ludzi zakłada, że ​​jedyne, co karmię moje dzieci, to… jarmuż. W rzeczywistości nic nie może być dalsze od prawdy. Moja filozofia, jeśli chodzi o to, co karmię moje dzieci, brzmi:„Niech dziecko będzie dzieckiem”, ale to nie oznacza pozwolenia na jedzenie słodyczy, pizzy, hot-dogów i babeczek na każdy kaprys.

W praktyce oznacza to, że upewniam się, że karmię moje dzieci zróżnicowaną i dobrze zbilansowaną dietą składającą się z owoców, warzyw, białka i roślin strączkowych, a także zabawnych, smacznych pakowanych przekąsek i pokarmów zapewniających komfort.

Oto rzecz:czytam etykiety i zwracam baczną uwagę na składniki, aby podejmować najbardziej świadome decyzje, jakie mogę, bez bycia obsesyjnym (i denerwującym) rodzicem, który zdejmuje ze stołu wszystko „zabawne”. Tak więc moje dzieci nie jedzą tylko żadnego pakowane makarony i sery; pożerają organiczny klasyczny cheddar Mac &Cheese od Annie, ponieważ jest zrobiony z prawdziwego sera i bez żadnych sztucznych aromatów, syntetycznych barwników ani konserwantów. Nasza rodzina uwielbia również ich ekologiczny rosół z makaronem Annie z ekologicznymi zajączkami cheddar (które są teraz bardziej chrupiące i bardziej serowe w smaku!) i stanowią idealne, zabawne nakładki na zupy. Oczywiście wszyscy w rodzinie są frajerami swoich organicznych przekąsek z królika. Te pokarmy oszczędzają mi czas w pracowite dni i dają mi spokój ducha, wiedząc, że moje dzieci jedzą pyszne jedzenie bez niepewnych rzeczy, takich jak sztuczne barwniki czy syntetyczne konserwanty.

Kiedy dorastałem, moja mama określała żywność jako „dobre” i „złe”, przy czym produkty, które uważano za dobre, były standardowymi, niepakowanymi produktami – kurczakiem, warzywami i owocami. Rzeczy takie jak pizza, makaron z serem, batoniki muesli, przekąski owocowe i tym podobne były uważane za złe. I oczywiście, chociaż niektóre z tych produktów z pewnością nie są tak zdrowe jak inne pełnowartościowe produkty spożywcze w naszym domu, jako mama teraz sama, chcę, aby moje dzieci dorastały w mądrzejszych relacjach z jedzeniem – wiedząc, co jest w jedzeniu, które jedzą, zrozumienie, co jest pożywne i jakie to uczucie jeść pełnowartościowe posiłki, a także rozpoznanie, czego pragnie ich ciało i dlaczego. Wszystko sprowadza się do prowadzenia z nimi tych rozmów, gdy dorastają i kształtują swoje upodobania i niechęci.

Jako rodzice musimy podjąć wiele trudnych decyzji dla naszych maluchów. To ciężka odpowiedzialność. Ale naprawdę uważam, że jedzenie nie powinno być jednym z nich. Dlatego, zwłaszcza po wychowaniu z wąskim spojrzeniem na to, co powinniśmy jeść, a czego nie, moją osobistą misją jest to, aby moje dzieci nie kojarzyły jedzenia z byciem „dobrym” lub „złym”, ale raczej odżywczym lub mniej. i naucz się podejmować decyzje dotyczące tego, co jeść na podstawie tego, jak się czują po jedzeniu.

Jestem przekonany, że wyznaczanie drogi i edukowanie ich o tym, jak ważne jest, aby wiedzieć, co jest w ich jedzeniu i jak jest ono przyrządzane, sprawi, że będą szczęśliwsi i zdrowsi.